piątek, 24 lutego 2012

O co Ci chodzi z tą parafiną?

Na wstępie mówię, jeśli wchodząc na tego posta pomyślicie sobie „ O Booooże kolejna nawiedzona, która trąbi o parafinie” to mimo wszystko dotrwajcie do końca! Mam nadzieję, że warto:D
Jestem uczulona na parafinę. Co prawda nie w dokładnym tego słowa znaczeniu. Moje „uczulenie” objawia się między innymi tzw. telepaniem się ze złości i obrzydzenia oraz strachu na sam widok jej nazwy w składach kosmetyków. Czasem jestem aż nudna w powtarzaniu, że nie chcę mieć z nią do czynienia i gdzie ją znowu znalazłam (z tego miejsca Kochani wybaczcie mi moje zboczenie). Czy mój stosunek do niej jest adekwatny? Czy może wam się wydaje, że przesadzam? Czytajcie dalej.

Parafina, myślę, że wszystkim znana to nic innego jak mieszanina stałych węglowodorów nasyconych otrzymywana z ropy naftowej, po oddestylowaniu olejów smarowych, ze smoły węgla brunatnego lub smoły łupkowej, z torfu lub syntetycznie (w syntezie paliw ciekłych z tlenku węgla i wodoru). Parafina jest białą, przezroczystą masą o temperaturze topnienia 42-72°C, bez zapachu i smaku, odporną na działanie kwasów i zasad, rozpuszczalną w benzenie, benzynie, chloroformie i wielu innych rozpuszczalnikach organicznych. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział;)
Stosuje się ją do wyrobu świec, do nasączania zapałek, woskowania papieru, do apreturowania tkanin, do ochrony szkła i przedmiotów metalowych narażonych na działanie kwasów, do produkcji kwasów tłuszczowych oraz w końcu do wyrobu sztucznej wazeliny i kremów, a wysoko oczyszczona wazelina ma zastosowanie w medycynie. Nie wiem jak wam, ale mnie już tyle informacji wystarczy aby jej unikać.

Parafinę w kosmetykach najczęściej znajdziemy pod nazwami tj: Mineral oil, Petrolatum, Paraffin Oil, Paraffinum liquidum.
Paraffinum Liguidum jest substancją mało reaktywną chemicznie, silnie hydrofobową, znajduje się pod tym względem w grupie z siarką, rtęcią i talkiem (hydrofobowość to skłonność cząsteczek chemicznych do odpychania od siebie cząsteczek wody, aby sobie to uzmysłowić wyobraźmy sobie kroplę rosy na liściu).

Wiem, że jest wiele zwolenniczek i zwolenników parafiny w kosmetykach, bo ma ona służyć ochronie skóry czy włosów (dzięki filmowi, który na nich pozostawia) przed szkodliwymi czynnikami środowskowymi oraz pomóc w zapobieganiu nadmiernego odparowywania wody.
No i podobno zmniejsza kruchość kosmetyku oraz nie jęłczeje, a więc jest bardzo korzystnym składnikiem dla przemysłu kosmetycznego.

Ładnie to wygląda nawet, ale gdyby tak się przyjrzeć z bliska... Parafina, o czym nie można absolutnie zapomnieć jest przede wszystkim SUBSTANCJĄ KOMEDOGENNĄ!!! Czyli ładnie zapycha nam pory i uniemożliwia wydostanie się sebum. Dzięki niej mamy więcej przyjaciół na twarzy, jupi! Mimo iż jest to surowiec naturalny, organizm nie potrafi go rozłożyć na przyswajalne czynniki oraz wydalić, a dla naszej skóry pozostaje on ciałem obcym. Parafina, którą połykamy np. razem ze szminką, odkłada się w naszej wątrobie, nerkach czy węzłach chłonnych. Jak już wspominałam wcześniej parafina tworzy nieprzepuszczalną dla gazów i wody warstwę, co oznacza, że nie przepuszcza również tlenu i powietrza (oddychanie skóry jest zablokowane) oraz potu! Jako, że pot ma działanie chłodzące dla naszej skóry, pod parafiną skórą jest rozgrzana i wydziela coraz więcej potu, który nie może się wydostać, wszystkie więc wydzieliny siedzą sobie na skórze.  
Weźmy również pod analizę właściwości nawilżające parafiny. Warstwa parafiny, która tworzy się poprzez stosowanie jej w kosmetykach jest tak naprawdę trudna do zmycia. Normalne mycie zmywa ją tylko częściowo, a co za tym idzie, powstają dziury w warstwie i cała wilgotność skóry ulatnia się przez nie. No i pozostaje nam sucha, odwodniona tkanka. Dłuższe stosowanie kremu z parafiną powoduje przesuszenie i szybsze starzenie się skóry, które zobaczymy dopiero po zaprzestaniu korzystania z tego typu kosmetyków oraz dokładnym oczyszczeniu skóry z warstwy parafiny.
Dlatego argument, „bo wiesz na mnie parafina to wcale tak źle nie działa” nie jest dla mnie argumentem i dla jej zwolenników też nie powinien być.
Moja skóra twarzy dochodzi do siebie po parafinie. Kiedy pozbyłam się jej z kremów i podkładów i myślałam generalnie, że już jest fajnie, to dalej coś moją skórę gnębiło i niedawało zaskórnikowego spokoju. No i masz babo! Znalazłam ją w pudrze MaxFactor Creme Puff- znanym i generalnie lubianym (przeze mnie też, do czasu kiedy znalazłam tego dziada w składzie).
Nie myślcie jednak, że tak zbzikowana na tym punkcie byłam od dziecka. Moja przygoda z paraffinum liguidum zaczęła się od Peelingu Enzymatycznego Lirene (różowe opakowanie), gdzie znalazła się na jednym z pierwszych miejsc składu. Kupując ten kosmetyk i jeszcze krem (tej samej firmy) myślałam, że porządnie oczyszcze twarz (podkreślam, że nie miałam wtedy problemów z zaskórnikami/ wągrami jak kto woli), a zamiast tego stan się pogorszył. I choć miało to miejsce dobre półtorej roku temu, to do dziś zmagam się z tym problemem (już jest lepiej oczywiście). Nawet czyszczenie mechaniczne (brrrr I hate it!) u kosmetyczki na niewiele się zdało...
I tak zaczęłam czytać, szperać i teraz już nie ma opcji, że kupuję kosmetyk bez uprzedniego przeczytania składu.
Parfinę znajdziemy np. w kremie Bambino, którego sama stosowałam bardzo długo, zwłaszcza w okresie zimy (cera naczynkowa wymaga dodatkowej ochrony jak wiadomo). W kosmetykach, które rzekomo mają nam pomagać zwalczać zaskórniki (spotkałam się z tym zjawiskiem przeglądając kosmetyki m.in. Under Twenty). Kosmetyki z wyższej półki też zawierają tą substancję, więc trzeba być czujnym. Jak widać, firmy kosmetyczne nie dbają zawsze o dobro klienta i stosują to co im odpowiada, a że parafina jest tania, to mamy odpowiedź. Przykre...

Aby uzupełnić wpis podam jeszcze inne substancje ropopochodne, które zachowują się podobnie do parafiny.
W międzynarodowej nomenklaturze INCI to:

Parafina: Paraffinum Liquidum, Paraffin, Synthetic Wax, Isoparaffin
Olej mineralny czyli mieszanina ciekłych węglowodorów:
Mineral Oil
Wazelina - maziste ciało stałe. Jest to jeden z produktów destylacji ropy naftowej, mieszanina weglowodorów tzw. parafinowych (alkanów): Vaseline, Petrolatum
Cerezyna czyli rafinowany wosk ziemny: Ceresin
Węglowodory alifatyczne: Isododecane, Isobutane, Isohexadecane
Ozokeryt to wosk ziemny czyli kopalny mineral bedacy mieszanina stałych i ciekłych wielkocząsteczkowych weglowodorów, głównie n- i izoparafinowych: Ozokerite
Gazy używane w aerozolach, powstałe w procesie rafinacji oleju mineralnego: Isopropane, Isobutane
Wosk parafinowy: Cera Microcristallina

Mam nadzieję, że komuś przyda się ten post i może wpłynie na kogoś pozytywnie, zmieni punkt widzenia i podejście do parafiny w kosmetykach.

Te strony pomogły mi zebrać moje myśli i wiedzę:





10 komentarzy:

  1. Tak, zdecydowanie dziękuję za te rzetelne informacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że się przydadzą;)

      Usuń
  2. O kurczę. Przejrzałam moje zapasy i wyszło, że w sporej ich ilości parafina gości. Nie wyrzucę ich z tego powodu, ale postaram się zacząć jej unikać :) Na zdrowie mi to tylko wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czesc,
    Moje dziecko ma AZS i jest uczulona na kosmetyki, proszki a szczegolnie plyny do plukania. Lekarz zalecil terapie z duza dawka parafiny. Specjalne kosmetyki na egzeme z wlasciwie sama parafina. Stosowalismy je ponad pol roku i poprawy w egzemie nie bylo. Malo tego, po jakims czasie egzema strasznie sie pogorszyla i doszlo jeszcze gorsze uczulenie!! Odstawilam wszystkie te emolienty a corke kapalam w samej wodzie lub w siemiu lnianym. Skora po kilku tygodniach doszla do siebie a uczulenie, egzema, skorne objawy AZS juz nigdy nie wrocily. Okazalo sie ze moje dziecko najbardziej uczulone jest wlasnie na parafine a stosowanie jej w duzych dawkach poglebilo problem! Pozniej nawet hydrokortizon nie pomagal bo jest na bazie parafiny :( Kiedy zaczelam sie nad tym skupiac okazuje sie ze prawie wszedzie jest parafina. Jest tania, skuteczna i stosunkowo bezpieczna dlatego najczesciej stosowana jako emolient na problemy skorne. Jako srodek konieczny dla ludzi z problemami duzo powazniejszymi jak zapychanie skory... czemu nie jesli nie ma nic lepszego. ..(No chyba ze ma sie uczulenie - jak moja corka.) ... ale do normalnego stosowania? po co?? Jesli wystepuje w skladzie w duzej dozie na pewno bym unikala!!!
    Nawet przy braku uczulenia strasznie zapycha i daje tylko zludne poczucie nawilzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak obszerny i wartościowy komentarz:) Oczywiście mam świadomość, że w sytuacjach kiedy trzeba skórę z problemami zabezpieczyć przed warunkami zewnętrznymi to wkraczają do akcji produkty właśnie z parafiną-z lekarzami bym się nie kłóciła;) Chociaż wydaje mi się, że przy dzisiejszej technologii możnaby stworzyć coś co działa równie dobrze i nie ma skutków ubocznych.
      Ale tak jak mówisz, to że parafina jest w zwykłym kremie nawilżającym to jest gruba przesada. Właśnie o to głównie chodziło mi w tym tekście.

      Usuń
    2. Przeżyłam to, co Twoje dziecko, tylko u mnie trwało to przez wiele lat. Moje AZS (albo i nie, już nie wiem) leczono maściami na parafinie, po których to się zaostrzało, ale czasem to miał być taki "efekt uboczny leczenia", a zwykle była to reakcja na coś innego w składzie...
      Potem dopadłam kosmetyki naturalne i zaczęły mi służyć. AZS niepostrzeżenie znikło, już mgliście pamiętam, jak to wyglądało.
      W tym roku podczas pobytu w szpitalu zdiagnozowano u mnie uczulenie na parafinę. To mi wiele wyjaśniło. Szkoda,że nikt wcześniej na to nie wpadł, ale zawsze słyszałam, że "parafina nie uczula". Może uczula rzadko, ale każda substancja chemiczna może uczulić.

      Usuń
  4. Ja mam ten problem, że po parafinie wysypuje mi całą twarz (małe ropne krostki). Ciężko znaleźć produkty, które nawilżyłyby moją suchą skórę, a nie miały w składzie parafiny . Czego ty używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie na dzień używam kremu Eveline bioHYALURON 4D Nawilżająco-kojący krem na dzień i na noc do cery naczynkowej i jest dla mnie najlepszy. Wiem, że są jeszcze inne jego wersje, więc warto zapoznać się z ofertą. Przy skórze suchej jest również ważne aby unikać zbyt silnych preparatów myjących, które dodatkowo wysuszą nam skórę. Teraz używam mydła z oliwą z oliwek i sprawdza się genialnie, nie ściąga skóry i nie przesusza. Dodatkowo wyeliminowałam z pielęgnacji drogeryjne toniki, szczególnie te, które zawierają Alcohol Denat. w składzie, zamiast tego spryskuję twarz wodą różaną, w ogóle hydrolaty są dobre dla skóry suchej. Jeżeli moja skóra jest bardzo przesuszona na noc smaruję ją olejkiem np. Alterra. Problem mimo to niestety całkowicie nie znika, ale jest poprawa. Mam nadzieję, że kiedy skończy się okres grzewczy to skóra jakoś bardziej się ustabilizuje. Mam nadzieję, że coś podpowiedziałam. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Świetny tekst!

    Właśnie zdiagnozowano u mnie uczulenie na parafinę, co wiele mi wyjaśniło i szukam informacji, aby i u siebie o tym napisać.:-)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad! Jestem ciekawa Twojego zdania i opinii, nie czekaj więc i podziel się nią;)