piątek, 16 września 2011

Lunch Time

Do momentu kiedy to zagościłam w Zjednoczonym Królestwie słowo lunch nie funkcjonowało w moim słowniku co równa się z tym, że nie praktykowałam tej formy posiłku. Przeważnie w czasie przeznaczonym na lunch (12.00-14.00) gościł u mnie obiad, bądź- kiedy dzień spędzałam na uczelni, batoniki i inne przekąski, po które biegałyśmy z koleżankami do Biedronki:) Jednak teraz, kiedy to ten właśnie posiłek ma mnie przytrzymać przy życiu do czasu obiado- kolacji ( pomiędzy 18.00 a 20.00) postanowiłam poświęcić mu trochę uwagi. Z racji tego, że przeważnie opierał się on na tostach z różnymi dodatkami( a to ser żółty, a to masło orzechowe czy nutella) i czasem jakimś owocu bądź czymś słodkim, postanowiłam zjeść coś bardziej bogatego w witaminy i inne takie. W ogóle postanowiłam ograniczyć spożywanie chleba tostowego ( niestety tylko taki mam możliwość jak narazie spożywać) do maks 2 razy w tygodniu. Nie wyeliminuję go zupełnie, bo się tylko zamęczę ta myślą, a czasem trzeba coś na szybko. W przerwie między obowiązkami wykroiłam coś takiego.
Co tam jest? To co znalazłam w lodówce i co wołało "ZJEDZ MNIE". (BTW- tak wołają zaaaawsze wszyyystkie słodycze;))
I tak na dnie leży zielona sałata, na niej kosteczki pomidora, ćwiartki jajka, kosteczki fety, a wszystko oblane jogurtem z oregano i pieprzem.
Pożywne i smaczne. I zapchało skutecznie. Choć pewnie za chwile sięgnę po coś słodkiego (ehh te nałogi:P)
Miłego i smacznego:)

3 komentarze:

  1. Wygląda całkiem smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wygląda bardzo smakowicie, lubię fete, wiec muszę zrobic:)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad! Jestem ciekawa Twojego zdania i opinii, nie czekaj więc i podziel się nią;)